Strefa wiedzy

A dlaczego nie kabaczek? Marketingowy fenomen Halloweenowej dyni

Piotr Glinkowski

Blisko 9 mld $ czyli 34 000 000 000 zł (!!!) wydadzą Amerykanie podczas Halloween. Dla porównania na realizację 500+ na każde dziecko, w 2019 roku rząd zabudżetował 31 mld zł. Halloween to istne marketingowe szaleństwo, które zalało całą planetę. Skąd się wzięło i na czym polega fenomen najstraszniejszego święta na świecie?

A Ty masz już swoją przerażającą dynię? Ja mam. Dwie. Po jednej na każde dziecko. Oliwka i Kacper czekają na Halloween jak na Gwiazdkę. Choć nie ma prezentów – tylko symboliczne cuksy, od tygodni słyszę o tym jak się przebiorą i jak bardzo będę straszni. W samochodzie – śmiga zapętlony soundtrack z "The Nightmare Before Christmas" Tima Burtona.

Znacie to? This is Halloween, This is Halloween – strasznie wciąga. Wczoraj dzieciaki dopięły swego.

“Tato jedziemy po dynie!”. Wybrały. Zarzekały się, że będą drążyć i wycinać. Skończyło się na kibicowaniu. Kibicowaniu tacie, który zdolności plastyczne ma raczej kiepskie… Mimo to, zalany krwią (prawdziwą! Pocięte trzy palce!) tata odniósł sukces. Jest strasznie! Podczas wspólnej zabawy było – strasznie fajnie :)

Mój rachunek:

  • 2 dynie – 43 zł
  • Strój czarownicy – 99 zł
  • Strój Czarnej Pantery – był w szafie
  • Widły diabła – 8 zł
  • Nos czarownicy i kapelusz (dla żony) – 45 zł
  • Maska Dalego – 29 zł
  • Słodycze – 100 zł
  • Plastry – były w apteczce

Całość – 324 zł

Wiem, że to nie koniec wydawania kasy. Pewnie dobijemy do czterech stówek. Uwaga – średnie wydatki w USA na osobę to właśnie około 90 $. Po co o tym piszę? By pokazać dwa oblicza Halloween. Po pierwsze to świetna zabawa. Nie tylko dla dzieciaków. Tak – uwielbiamy się śmiać i cieszyć! Po drugie, to gigantyczny biznes!

Historia

Kabaczek w tytule pojawił się nieprzypadkowo! Dlaczego drążymy amerykańskie dynie, skoro moglibyśmy drążyć prawdziwe, polskie kabaczki?! Dlaczego akurat cały świat drąży dynie? Spieszę z odpowiedzią – bo tak wyszło i tak było wygodniej. Podobno :)

Halloween nie ma jednej historii. Są dwie, przenikające się.

Pierwsza prowadzi nas do terenów obecnych Wysp Brytyjskich zamieszkiwanych ponad dwa tysiące lat temu przez Celtów. Celtowie 31 października obchodzili, najważniejsze święto w ich kulturze, Samhain – oznaczało koniec żniw i lata. Tego dnia, jak wierzyli Celtowie, zacierała się granica między światem żywych i umarłych. Ubrani na czarno Druidzi zakładali na twarze maski z rzepy oraz brukwi. Z wielkiej rzepy wykonywano też latarnie, które miały wskazywać drogę dobrym duchom. Po dyniach ani śladu.

Źródło:Wikipedia 

Kolejna historia ponownie prowadzi nas na Wyspy Brytyjskie. Jak głosi irlandzka legenda, Skąpy Jack – pospolity pijak i żartowniś pewnego dnia w pubie spotkał diabła. Za butelkę piwa zgodził się oddać mu swą duszę. Postawił jednak warunek – diabeł miał przemienić się w monetę. Gdy ten to zrobił, Jack schował monetę do kieszeni i położył na niej krzyżyk. Diabeł odzyskał wolność dopiero gdy obiecał Jackowi, że nie weźmie jego duszy po śmierci. Po pewnym czasie Jack i diabeł spotkali się ponownie. Tym razem Irlandczyk namówił gościa z piekła by wszedł na drzewo po owoce. Wyciągnął krzyż i pozwolił mu zejść z drzewa dopiero gdy raz jeszcze obiecał, że nie weźmie jego duszy. (obiecuję już kończę)

Źródło: Wikipedia

Gdy Skąpy Jack umarł – oczywiście nie trafił do nieba. Diabeł także dotrzymał obietnicy i zatrzasnął mu przed nosem drzwi do piekła. Wręczył mu jedynie rozżarzony węgielek, który miał mu oświetlać drogę w ciemności. Jack wydrążył z rzepy latarnię i wrzucił do niej węgielek. Konieeeeec. Tak powstała Jack-o’-lantern. Co to do licha jest jack-o’-lantern? Tak właśnie mówi się o halloweenowej dyni. Pewnie teraz sobie myślisz… no dobra kumam. Jednak Jack nie miał dyni tylko rzepę!

Dokładnie!

Dynie przypłynęły do Europy z USA dopiero w XVI wieku. Wtedy Irlandczycy przekonali się, że drążenie w dyni jest znacznie łatwiejsze niż w rzepie. A nie mówiłem, że chodziło o wygodę?! Co ciekawe Halloween do XX wieku było obchodzone praktycznie tylko w Irlandii. Dopiero stosunkowo niedawno, bo w latach 30. XX wieku moda ta dotarła do USA. A jakże – za sprawą irlandzkich imigrantów.

Make pumpkin great again!

Źródło: INSTAGRAM/DUKIE74 

A w zasadzie make pumpking great for the first time! Irlandczycy dzięki odkryciom geograficznym robili swoje latarnie z dyń. Tak się składa, że dynie są narodowym warzywem w USA. Robią tam z tego absolutnie wszystko! Nic więc dziwnego, że w święcie duchów o twarzy dyni wypatrzono gigantyczny biznes! Amerykanie dołożyli do tego dekorowanie domów, pająki, pajęczyny, stroje, słodycze, huczne imprezy i voila! Sprawili, że ich narodowe warzywo, a w zasadzie pardonsik – owoc – podbił cały świat. Znaleźli sposób na to by sprzedawać w kosmicznych ilościach coś w czego uprawie i tak są najlepsi na świecie. Czy kiedykolwiek wpadlibyście na pomysł zrobienia Dyniowego Latte? Amerykanie wpadli! Pumpkin Spice Latte ma nawet swój profil na Facebooku, a Starbucks chwali się, że sprzedał już ponad 200 mln kubków tego napoju! To nie może być przypadek. Amerykanie robią to doskonale. Mają produkt. Tworzą ciekawą historię. Przygotowują strategię i wdrażają ją z gigantyczną pompą. Inwestują setki milionów dolarów w marketing. Tworzą nową modę. Trend. Nie chcą się tylko wyróżnić. Chcą by ludzie pokochali ich story. Kiedy je pokochają każda osoba stanie się ambasadorem tego wydarzenia. Tak jest z Halloween. Tak jest z Superbowl. Tak jest ze Świętem Dziękczynienia. Tak jest z walentynkami. Tak jest z Gwiazdką! Gdy się za coś biorą – robią to dobrze.

Myli się jednak ten kto twierdzi, że papugujemy po Amerykanach. Amerykanie spapugowali po nas! Po Europejczykach. Potrafili jednak zrobić z tego maszynkę do zarabiania pieniędzy.

Na strachu można zarobić

Nie wiem czy na świecie istnieje ktokolwiek, kto byłby w stanie odpowiedzieć na pytanie jak to się stało, że Halloween jest dziś tym… czym jest. Wydaje mi się, że zadziałał efekt domina. Marki zaczęły dostrzegać, że ludzie dobrze się przy tym bawią. Gdy się dobrze bawią – chętniej wydają pieniądze. Dla uśmiechu – warto. Podstawą w marketingu jest wzbudzanie emocji i zaspokajanie potrzeb. Obojętnie jak duża jest skala Twojego biznesu. Jesteś rolnikiem – postaw na dynie. Jesteś kawiarnią – spraw by była straszna i serwuj latte z dynią. Sprzedajesz słodycze – zrób opakowania w pająki. Wiem – brzmi trywialnie. Trafia jednak w punkt w potrzeby konsumentów! Być może widzieliście Dyniowy Park pod Warszawą? W każdy weekend odwiedzają go tysiące ludzi. Ja już byłem z dziećmi dwa razy. Raz – odbiliśmy się od kilkusetmetrowej kolejki! Jest jesień. Jest Haloween. Są dynie. Zróbmy park! Biznesowo – ten pomysł był strzałem w 10.

Dziś Halloweenowa marketingowa maszyna jest nie do zatrzymania. Popatrzmy jak robi to świat:

KFC

MINI

SKITTLES

GUINESS

SKODA

BURGER KING

Wyścig strachów trwa w najlepsze! Biorą w nim udział niemal wszyscy. Jeżeli wpadła Ci w oko jakaś polska kampania związana z Halloween albo dotyczy ona Twojej marki - podziel się nią z nami! Podeślij to co masz na p.glinkowski@brand-boosters.com Chętnie udostępnimy twoje materiały w naszych kanałach social media. 

Piotrek Glinkowski

 

 

Czytaj także:
Znajdź niszę i zostań ekspertem! Dowiedz się od twórcy kultowego podcastu Mała Wielka Firma jak zbudować silną markę

Znajdź niszę i zostań ekspertem! Dowiedz się od twórcy kultowego podcastu Mała Wielka Firma jak zbudować silną markę

W biznesie jest obecny od 15 lat. Od 10 prowadzi podcast Mała Wielka Firma. Miesięcznie ma bagatela… 140 000 pobrań! Właśnie przekroczył magiczną granicę 300 odcinków. Marek Jankowski to głos polskich przedsiębiorców. Ekspert od rozwiązywania problemów, który wyspecjalizował się w small biznesie. W najnowszym odcinku Small Market Thing opowiada o tym jak odnieść sukces w internecie.

czytaj więcej
Zgłosił się do Koła Fortuny by zdobyć pieniądze na pierwszy biznes... i wygrał

Zgłosił się do Koła Fortuny by zdobyć pieniądze na pierwszy biznes... i wygrał

Zagra w najnowszym filmie Patryka Vegi, uczy się sześciu języków, gra w piłkarskiej reprezentacji Polski (aktorów), prowadzi dwie firmy, występuje w warszawskim Teatrze Komedia, dubinguje w Jumanji i chce zostać polskim Ryanem Goslingiem, oczywiście jak Zakościelny przejdzie na amancką emeryturę. Poznajcie historię Patryka Czerniejewskiegi, utalentowanego aktora, który założył platformę szkoleniową ChcęZostać.pl

czytaj więcej
Koniec ery garażowej dla start-upów! W Warszawie powstaje dzielnica innowacji

Koniec ery garażowej dla start-upów! W Warszawie powstaje dzielnica innowacji

2020 rok – rokiem przełomu dla polskich start-upów. W stolicy rozpoczyna działalność Cambrige Innovation Center, inicjatywa, która w USA wsparła firmy warte dziś miliardy dolarów. Wśród nich jednym tchem wymieniamy takich gigantów jak Facebook, Android czy HubSpot. Na czele CIC Poland stanął Aureliusz Górski, gość nowego odcinka podcastu Small Market Thing.

czytaj więcej
Win-win to bajka dla grzecznych dzieci! Czyli jak wygrać każdy konflikt

Win-win to bajka dla grzecznych dzieci! Czyli jak wygrać każdy konflikt

Chcesz żyć w świecie idealnym? Świecie bez konfliktów? Jeśli tak… to natychmiast o tym zapomnij. Taki świat nie istnieje i nigdy istniał nie będzie. Nasze życie to nieustanny konflikt. Jeśli nie da się konfliktu uniknąć, porozmawiajmy o tym jak sobie z nim radzić. Gościem SMT jest Justyna Grabkowska, zawodowa neocjatorka.

czytaj więcej